piątek, 28 kwietnia 2017

Małe cele w maju

tworzenie planów na maj


Dzisiejszy piątek zaczyna ostatni weekend miesiąca. Nie chciałam więc zasypywać was zbyt długim tekstem. Dzisiaj będzie dość krótko, ale ambitnie, bo dzisiejszym tematem są moje cele na nowy miesiąc.


Maj to zdecydowanie mój faworyt wśród wiosenny miesięcy. Pogoda dopisuje i wszędzie kwitną kwiaty (szczególnie uwielbiam zapach bzu). Temperatury w Mersin zaczynają osiągać wysoki poziom, a mnie zaczyna rozpierać energia. Maj to także miesiąc szczególnie dla mnie ważny, bo to właśnie w maju ja i Goko obchodzimy naszą rocznicę związku. W tym roku będzie to już 5 lat! Jak ten czas szybko leci. Maj to także miesiąc urodzin Goko (i znowu piękna liczba, bo będzie świętował swoje 30 urodziny). Podejrzewam, że majowe dni upłyną mi szybciej niż kwietniowe. Postanowiłam więc wykorzystać ten czas maksymalnie. Zainspirowana organizacją, planowaniem i postami o małych celach Kasi z bloga worqshop.pl, opracowałam moją własną listę postanowień na maj.

tworzymy i ustalamy cele


Ustalając sobie cele na ten miesiąc wiedziałam, że nie mogę przesadzić. Jako amatorka planowania uznałam, że lepiej postawić na jakość niż ilość. Poza tym chciałabym, aby ten drobny element planowania stał się moją rutyną. Stawiam więc sobie realne cele, które na pewno jestem w stanie zrealizować. Mam nadzieję, że satysfakcja z ich realizacji poskutkuje jeszcze większym zapałem na kolejne miesiące.

MAŁE CELE W MAJU:

1. Kontynuacja ćwiczeń na siłowni.
2. Gotowanie każdego tygodnia jednej, nowej potrawy wegetariańskiej.
3. Przeczytanie minimum jednej książki.
4. Dwa dni offline.
5. Publikowanie wpisów na bloga dwa razy w tygodniu.
6. Codzienna nauka minimum godzina dziennie.
7. Wcześniejsze chodzenie spać.

majowe cele


Maj chciałabym wykorzystać na samodoskonalenie na wielu płaszczyznach. Kontynuacja ćwiczeń przyjdzie mi dość łatwo, dobrym motywatorem je wykupiony karnet na siłownie. Trudniejsze do zrealizowania będą jednak nowe potrawy wegetariańskie. Chciałabym odkryć nowe smaki, więc dlaczego nie spróbować czegoś zdrowego? Liczę, że w maju odkryję moją nową, ulubioną potrawę.
Ostatnio mam także problemy z późnym chodzeniem do łóżka. Teraz na przykład piszę tego posta o 00:59. :) Nawał obowiązków, pracy i innych czynności powoduje, że po prostu brak mi czasu. W zyskaniu czasu i oddechu mają mi pomóc dni offline. Podobne akcje widziałam u innych blogerek i muszę przyznać, że pomysł ten bardzo mi się podoba. Dzisiaj każdy z nas potrafi bezczynnie spędzić wiele godzin na mediach społecznościowych. Stwierdziłam, że takie dwa dni w miesiącu nie powinny być jakimś ogromnym wyzwaniem (a może będą? na pewno o tym napiszę jakiś post), a ten czas mogłabym w pełni poświęcić dla siebie, na aktywny wypoczynek, samorozwój, fajny wieczór z mężem itd. Na książki też ostatnio brak mi czasu. W sumie z książkami mam tak, że czytam je nałogowo przez jakiś okres, a potem jest zastój. Myślę, że jedna książka na miesiąc to nie jest jakieś ogromne i niemożliwe wyzwanie. Poza tym czytanie to cudowny sposób na relaks.
W maju czeka mnie trochę nauki. Muszę nadrobić zaległości i nauczyć się systematyczności, z którą mam niestety problem. Liczę jednak, że publiczne zobowiązanie się podziała na mnie mobilizująco i będę mogła się za jakimś czas przed wami czymś pochwalić.
Na koniec chciałabym rozwinąć skrzydła jako blogerka. W bloga włożyłam sporo mojego serca. Bardzo ważny był dla mnie aspekt graficzny i wierzcie mi, pracowałam nad tym długo. Jednak blog to nie sam wygląd, do życia potrzeba mu treści. Zaplanowałam więc dwa wpisy tygodniowo. Myślę, że będzie to idealne na początek. Cały czas się uczę, napisanie posta zabiera mi dość sporo czasu. Do tego dochodzą także zdjęcia, które mają dla mnie ogromne znaczenie. Na dzień dzisiejszy nie jestem jednak w stanie robić tego częściej, ale chyba w tej kwestii nie warto przesadzać. Wolę poświęcić swój czas i publikować posty wartościowe oraz dopracowane, niż byle jakie.

Moja lista na maj nie jest może zbyt imponująca i może wydawać się banalna. Obmyśliłam i zaplanowałam ją jednak bardzo skrupulatnie. Nie wiem czy uda mi się zrealizować ja w całości, mam jednak skrytą nadzieję, że tak. Niemniej każda odhaczona pozycja będzie moim małym sukcesem na mojej drodze ku samorealizacji i doskonaleniu.

10 komentarzy:

  1. Jak ja się zawsze nie mogę napatrzeć na tak piękne ręczne pisma w bullet journalach <3
    Trzymam kciuki za Twoje cele - wcale nie jest to banalna lista! Jestem pewna, że wiele dobrego się u Ciebie wydarzy po zrealizowani punktów z niej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te pismo to mój pierwszy raz, także przepięknie dziękuję, za taki komentarz. :) Mnie do takiego pisma zainspirowała właśnie Kasia z worqshop, o której wspomniałam w poście. Zajrzyj na jej kanał na yt, na którym wyjaśniła swój sekret na takie cudowne pismo :). Jak widać po mnie, to działa :)
      A z trzymanie kciuków bardzo dziękuję :).

      Usuń
    2. Super, nadrobię filmy Kasi! :)

      Usuń
  2. Świetne cele, nie takie znowu małe :)
    Dwa dni w tygodniu offline - WOW, byłoby to dla mnie bardzo trudne zadanie, chociaż w łikendy faktycznie mocno ograniczam korzystanie z internetu w telefonie, a komputera staram się nie otwierać w ogóle :)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te dwa dni offline bedą w całym miesiącu, niestety w tygodniu dwa dni offline jest dla mnie niewykonalne :(. Czasami tęsknie za czasami bez internetu :) haha

      Usuń
  3. Bardzo ambitny plan! Sama mogłabym mieć taką listę! Ale szczerze, cieszyłabym się z jednego choćby spełnionego punktu. Trzymam kciuki zatem :) Natchnęłaś mnie, muszę zrobić wpis o bullet journal... zaraz po tym jak opiszę jak zaprojektować kuchnię :D
    Pozdrawiam i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z bullet journal dopiero zaczynam, więc będę czekać na Twój wpis. Wszystkie rady są na wagę złota <3.

      Usuń
    2. nie mogę znaleźć Twojego bloga, mogłabyś podać mi linka? :)

      Usuń
  4. Codzienna nauka i gotowanie to coś czego nie dałabym rady zrobić :D
    Wolę pouczyć się kilkanaście godzin w jednym dniu powiedzmy na jeden tydzień lub rzadziej - dobrze mi to wychodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety w maju muszę się solidnie wziąć do nauki, stąd ta codzienne zakuwanie. A gotować czy chce, czy nie chce to muszę, a myślę, że warto poznawać nowe smaki :)

      Usuń