wtorek, 2 maja 2017

Psia rewolucja!

przyjaźń z psem



29 stycznia w życiu brygady GG (pozwólcie, że będę czasami tak na nas mówić, Gabi&Goko daje nam GG) miało miejsce podniosłe wydarzenie. Do naszej załogi dołączyła Ela - nasz pies!

Pies to niby nic dla wielu. Dla mnie, psiary od brzdąca pies to było też takie nic, ale nic na zasadzie stałego elementu mojego życia. A wiecie jak to jest z tymi pewniakami? Zwykle ich nie doceniamy na tyle na ile na to zasługują. Tak więc ja, fanka i posiadaczka psów, z ręką na sercu przyznaje wszem i wobec, że nie byłam świadoma ogromu znaczenia psa w moim życiu, ale do czasu...

psie życie


Przeprowadzka do Turcji wiązała się z wieloma zmianami, w tym także z rozstaniem z moimi kochanymi suniami. Jakoś to przetrawiłam dzięki euforii bycia razem z Goko i na początku było ok. Jednak już po paru miesiącach zaczęłam odczuwać jakąś taką pustkę w sercu. Najprawdopodobniej wiązało się to z moim powolnym zapuszczaniem korzeni tutaj, ze zdania sobie w końcu sprawy, że tamte życie i dom nie jest już moje, tam będę już tylko gościem, a co za tym idzie psy nie są już stałym elementem życia. Straciłam je i odczułam ich brak. Niby byłam szczęśliwa, ale gdzieś tam wewnątrz mnie, przez te całe moje życie, utworzył się mały kącik, który był przeznaczony na mokry i zimny nos oraz merdający ogon. I teraz tego nie ma. To dość specyficzne i trudne do opisania uczucie, które z pewnością nie można przyrównać do czegokolwiek innego. Więź miedzy człowiekiem a psem jest wyjątkowa, niepowtarzalna. Dopiero te doświadczenie uświadomiło mi jak ogromny wpływ na moje życie, samopoczucie, szczęście ma sierściuch. Brak tego elementu doskwierał mi na tyle, że zaczęłam podejmować temat psa z mężem. On początkowy sceptyk (taki typ) przekonał się i wspólnie ustaliliśmy pewne zasady, kryteria wyboru psa oraz czas, w ciągu którego rozpoczniemy poszukiwania. Pomimo tego, że była to bardzo przemyślana i zaplanowana decyzja to wszystko potoczyło się swoim torem i dość spontanicznie wybraliśmy się na małą wycieczkę do Adany, skąd wracaliśmy już z kudłatą Elą. I tu się zaczyna historia.

zakup pies


Pomimo mojego doświadczenia z psami, tym razem było inaczej, wyjątkowo. Kocham wszystkie moje poprzednie psiny całym sercem, ale ciężko byłoby mi zaprzeczyć, że Ela nie jest wyjątkowa. To mój pierwszy pies w moim nowym rozdziale życia. To pies, za którego biorę odpowiedzialność w pełni, a nie tylko po części, jak dotychczas. Jest cała moja, a ja jej. I to zupełnie inny, od znanych mi dotąd więzi między mną a psem.

U Goko to już zupełnie coś abstrakcyjnie niesamowitego. Nigdy wcześniej nie był właścicielem psa, nie odczuł on więc nigdy tego dziwnego uczucia. Miałam wrażenie, że często po prostu nie wierzył w moje opowieści o tym, jakie cudowne jest życie z psem. Pewnie porównywał je do życia z papużką, słodkie i ładne stworzenie oraz obowiązek, ale przyjaźń? Wielkie uczucie? Co ty babo pleciesz! I co? I gość przepadł. Co ja pisze? Zakochał się po uszy! 
Na początku podchodził do niej z rezerwą oraz dystansem, a przez kolejne dni coś zaczynało się już z nim dziać. Z dnia na dzień to rośnie i tak na prawdę nie wiem kiedy to się zatrzyma. Ela z upływem czasu dorasta, zmienia się w młodziutką sunie. Coraz więcej rozumie. Zachodzi między nami coraz silniejsza interakcja. Początkowy, typowy zachwyt nad szczeniakiem przeszedł w przyjaźń, potem uwielbienie, zakochanie a na końcu w wielką, obustronną miłość. Ela czeka z wytęsknieniem na powroty Goko do domu, wita go, a potem zaczyna się zabawa. Jednak najbardziej zaskakującym dla Goko jest to, że nasza kulka sama z siebie przychodzi do niego i prosi o czułości. Myślę, że on na przykładzie innych zwierząt nie zdawał sobie do końca sprawy z tego jak inteligentne, mądre i oddane człowiekowi potrafią być psy.

suczka szczeniakNasze życie uległo małej psiej rewolucji. Zyskaliśmy nowego kompana życia. Zwykła codzienność nie jest już taka zwykła, bo jest w niej małe ziarnko nieprzewidywalności (np. popsuta ładowarka do telefonu) i ogrom miłości. Ela jest także przepustką do zawierania nowych znajomości. W pobliskim parku, prawie codziennie odbywają się nasze wspólne psie spotkania. Psy wspólnie bawią się i biegają, a my - opiekunowie rozmawiamy. I wiecie co? To świetny pomysł na poznanie ludzi z wielu różnych środowisk. Z kilkoma już się zaprzyjaźniliśmy, resztę ciągle poznajemy. Poza tym gdziekolwiek, gdzie z Elą wychodzimy to spotykamy się z serdecznością i pozytywną energią. Zarówno dzieci, jak i starsze osoby podchodzą i zagadują. Z moich obserwacji w Turcji (tu jest to bardziej widoczne niż w Polsce) wynika, że pies ma w sobie jakąś aurę, przyciąga szczęście i szczęśliwych ludzi, a odpycha zawistnych frustratów. I oby tak dalej!

pies szczeniak

PS Planuje też także podobny wpis w przyszłości, ale oczami Goko. Myślę, że może być ciekawie. :)

2 komentarze:

  1. uwielbiam psy. odkąd wyprowadziłam się z rodzinnego domu (czyli od prawie 2 lat) nie mam psa na co dzień, i też i go brakuje. myślę, że nie ma miłości bardziej absolutnej od tej, jaką pies darzy swojego właściciela. teraz mieszkam jednak w bloku i posiadanie psa byłoby dla mnie zbyt uciążliwe - byłaby to odpowiedzialność, której nie byłabym w stanie udźwignąć przy częstych wyjazdach. na szczęście czasem bywam w domu i wtedy mogę się trochę pocieszyć kudłaczkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealnie określiłaś psią miłość - absolutna!
      My mieszkamy w bloku, ale nasza Ela to dość mało wymagający piesek, spacerki kilka razy dziennie, które jej funduje, w pełni zaspokajają jej potrzebę ruchu. Przez resztę dnia leżakuje :)

      Usuń